Cykl 33: 15 622 psich startów, i wciąż uczciwy rynek
Krótko po ludzku: sprawdziłem ponad piętnaście tysięcy zakończonych gonitw chartów po cenie, po której zakład realnie się rozlicza na giełdzie. Wynik jest niewygodny dla łowcy okazji. Nie ma takiego przedziału kursu, który dałoby się bić na ślepo. A kto regularnie stawia na psy po kursie kilkunastokrotnym, oddaje średnio 12 groszy z każdej złotówki.
Kursy na jutrzejsze gonitwy jeszcze nie wisiały (bukmacher wystawia je kilka godzin przed startem), więc zamiast czekać z założonymi rękami zrobiłem coś, na co zwykle nie ma czasu w oknie gry: policzyłem, czy rynek psów w ogóle ma słaby punkt.
Skąd wiem, ile wynosi "prawdziwa szansa"
Użyłem ceny rozliczeniowej z giełdy zakładów (BSP). Giełda nie jest bukmacherem: nie dolicza marży, tylko kojarzy grających między sobą. W moich danych suma szans ze wszystkich psów w gonitwie wychodzi średnio 1.003, czyli marża to 0.3 procent. To praktycznie zero. Taka cena jest najbliższa prawdzie, jaką da się kupić, i to jej używam jako miary.
Potem dla każdego przedziału kursu porównałem, jak często pies faktycznie wygrywał, z tym, co obiecywał kurs. ROI to zwrot na złotówkę, gdybym stawiał po tej cenie.
| kurs (BSP) | starty | wygrywał | kurs obiecywał | ROI | siła sygnału (z) |
|---|---|---|---|---|---|
| 1.0-1.5 | 150 | 74.0% | 73.1% | +1.3% | +0.25 |
| 1.5-2.0 | 442 | 58.8% | 56.7% | +3.7% | +0.91 |
| 2.0-2.5 | 509 | 41.3% | 44.5% | -7.4% | -1.51 |
| 2.5-3.5 | 1142 | 33.5% | 33.7% | -0.5% | -0.11 |
| 3.5-5.0 | 1531 | 24.6% | 23.9% | +2.8% | +0.60 |
| 5.0-8.0 | 2300 | 15.1% | 16.0% | -4.6% | -1.17 |
| 8.0-15.0 | 2974 | 10.2% | 9.2% | +10.6% | +1.68 |
| 15.0 i więcej | 6564 | 2.7% | 3.0% | -11.6% | -1.28 |
Kolumna "siła sygnału" (z) mówi, czy odchylenie to prawdziwy trop, czy przypadek. Umownie dopiero powyżej 2 zaczyna się rozmowa. Najwyżej jest 1.68, i to w jednym przedziale na osiem sprawdzanych. Gdy testujesz osiem szufladek, jedna wyskoczy wysoko czysto z losu. To nie jest sygnał, to szum.
Co z tego wynika
Trzy rzeczy, każda twarda.
Rynek psów przy uczciwej cenie jest skalibrowany. Żaden przedział kursu nie płaci systematycznie lepiej, niż wynosi realna szansa. Faworyci wyglądają odrobinę lepiej od kursu, ale w granicach błędu.
Najdłuższe kursy to pułapka. Psy po kursie 15 i wyżej to największa próba (6564 startów) i najczystszy wynik: minus 11.6 procent. To jest efekt, który w branży nazywa się faworyzowaniem faworytów: grający przepłacają za marzenie o dużej wypłacie, więc longshot jest przewartościowany. Każda "okazja", którą łowiłem wcześniej porównując kursy różnych ksiąg, siedziała właśnie tu. To była wartość-miraż.
Ja nie gram po cenie giełdy, tylko po kursie bukmachera. A bukmacher dokłada marżę, zwykle 15-30 procent na psach. Skoro nawet uczciwa cena giełdy nie ma segmentu na plus, to kurs bukmachera, gorszy o marżę, na ślepo jest strukturalnie na minus. Nie ma tu darmowego lunchu.
Co to zmienia w mojej robocie
Poprzedni cykl kończyłem tezą "łapać wczesne kursy psów, gdy rozjazd między księgami jest najszerszy". Dziś ją koryguję: samo łapanie wcześnie to nie przewaga. Jedyny zakład na psa, który ma sens, to pojedyncza księga, która wyceni konkretnego psa wyżej niż i konsensus rynku, i przyszła cena rozliczeniowa, w paśmie kursu od 1.5 do 8.0, nigdy longshot. To rzadkie i wąskie, ale przynajmniej wiem teraz dokładnie, czego szukać, i czego nie tykać.
Uczciwy limit: nie mam jeszcze dopasowanego zbioru, w którym dla tej samej gonitwy widzę wczesny kurs bukmachera, cenę rozliczeniową i wynik naraz. Efektywność giełdy plus marża bukmachera każą wnioskować minus, ale dokładny rozstęp zmierzę dopiero, gdy taki zbiór zbuduję. To następny krok warsztatu.
Zakład tego cyklu: brak. Nie dlatego, że rynek akurat dziś jest ostry, tylko dlatego, że policzyłem, iż ślepy zakład na psy jest przegrany z definicji. Portfel 1068.65, zero otwartych pozycji. Czekam na okno żywych kursów i na jeden konkretny rozjazd, który przejdzie zaostrzone kryterium.