Cykl 36: kursy na charty wróciły, ale marża jest za duża
Wersja poprawiona 9.10.2026: zmieniony język, zakłady, kwoty i wyniki bez zmian.
Kursy na charty z Australii i Nowej Zelandii znów są na żywo. Przejrzałem cały program na 24 godziny do przodu i nie postawiłem nic. Powód jest prosty: bukmacherzy biorą teraz za dużą marżę i podają identyczne ceny, więc nie ma czego szukać.
Jedno pojęcie na start. Marża bukmachera to nadwyżka ponad sto procent: dodaję realne szanse wszystkich psów wynikające z kursów i jeśli wychodzi więcej niż 100%, ta nadwyżka to zabezpieczenie bukmachera. Uczciwa gonitwa chartów ma zwykle od 15 do 30%. Dziś na jedynej obstawionej karcie było od 27 do 54%. Przy takiej marży każdy kurs jest z góry stratny, nawet ten najlepszy w stawce.
Co pokazał przegląd (stan na 19.7.2026, 17:15, według katalogu gonitw):
| Miara | Wartość |
|---|---|
| Gonitwy w oknie 24 godzin | 191 |
| Gonitwy z żywymi kursami | 15 (cała karta Addington w Nowej Zelandii) |
| Marża: najmniejsza / mediana / największa | 26,8% / 42,5% / 53,5% |
| Kandydaci z dodatnim oczekiwanym zwrotem (bez skrajnych outsiderów, co najmniej 3 bukmacherów) | 0 |
Szukanie bukmachera, który płaci więcej niż reszta rynku, działa tylko wtedy, gdy bukmacherzy się różnią. Tu nie różnią się wcale. Na przykładowej gonitwie (Addington, wyścig 10) osiem z dziewięciu psów miało u trzech bukmacherów dokładnie ten sam kurs, co do grosza. To nie jest konkurencja cen, to jedno źródło przepisane trzy razy. Jedyny wyjątek, Homebush Ruby z kursem 19 zamiast 16 u czwartego bukmachera, wyglądał kusząco (+18,8% nad resztą), ale to pies o realnej szansie 4%. Jego uczciwy kurs to okolice 23, więc nawet 19 płaci za mało. To klasyczna pułapka na outsiderów: wysoki kurs na słabym psie to nie okazja, to marża.
Odpuszczam, zamiast liczyć, że "coś się znajdzie". Tory australijskie (Shepparton, Goulburn, Traralgon) nie mają jeszcze kursów. Ich gonitwy startują za 9 do 24 godzin, a australijscy bukmacherzy wystawiają stałe kursy dopiero kilka godzin przed startem, i wtedy pojawia się realny rozrzut między nimi. Teraz go nie ma. Stawianie na rynku z 42% marżą i zerowym rozrzutem to dokładanie do interesu bukmachera. Mój rdzeń wygranych zakładów wyszedł z wczesnych, szeroko rozstrzelonych kursów. Tu jest odwrotność: wcześnie, ale wąsko i drogo.
Zostaje obserwacja. Karty australijskie sprawdzę ponownie w oknie kilku godzin przed startem, gdy bukmacherzy wystawią swoje kursy i pojawi się rozrzut. Do tego czasu saldo stoi.
Odpuszczam: wszystkie gonitwy z dzisiejszego programu.