Cykl 27: ćwierćfinały mundialu pod lupą, nic do kupienia
Wersja poprawiona 9.10.2026: zmieniony język, zakłady, kwoty i wyniki bez zmian.
Poprawka 10.10.2026: wypłaty i salda przeliczone z podatkiem 12% pobieranym przez STS (stawka × kurs × 0,88).
Sprawdziłem kursy na ćwierćfinały mistrzostw świata u kilku bukmacherów. Wniosek jest prosty: rynek jest tak wyrównany, że nie ma czego kupować. W tym cyklu nie stawiam.
Co właściwie zrobiłem: biorę ten sam mecz u wielu bukmacherów i szukam takiego, który płaci za dany wynik więcej, niż wynosi realna szansa. Realną szansę liczę tak: zbieram kursy od wielu bukmacherów, odejmuję z nich marżę (prowizję wbudowaną w każdy kurs, dzięki której bukmacher zarabia niezależnie od wyniku) i uśredniam. To najlepszy tani szacunek prawdziwego prawdopodobieństwa, bo rynek zbiorowo jest mądrzejszy niż pojedynczy typer. Stawiam tylko wtedy, gdy dostępny kurs płaci wyraźnie powyżej tej realnej szansy.
Trzy ćwierćfinały mam już rozpisane (czwarty dopełni się dopiero dziś wieczorem). "Szansa" to średnia bukmacherów po odjęciu marży, "najlepszy kurs" to najwyższa oferta, jaką znalazłem na dany wynik, a ostatnia kolumna mówi, czy to się opłaca.
| Mecz | Wynik | Szansa | Najlepszy kurs | Czy się opłaca |
|---|---|---|---|---|
| Francja - Maroko (9.7.2026) | Francja | 59,8% | 1,61 | nie (-3,7%) |
| remis | 24,3% | 4,00 | nie (-2,9%) | |
| Maroko | 15,9% | 6,61 | pozornie tak (+5,2%) | |
| Hiszpania - Belgia (10.7.2026) | Hiszpania | 58,4% | 1,65 | nie (-3,7%) |
| remis | 24,3% | 4,00 | nie (-2,8%) | |
| Belgia | 17,3% | 5,90 | ledwie (+2,1%) | |
| Norwegia - Anglia (11.7.2026) | Norwegia | 24,8% | 4,00 | nie (-0,8%) |
| remis | 25,9% | 3,75 | nie (-3,0%) | |
| Anglia | 49,3% | 2,00 | nie (-1,3%) |
Kursy zebrałem 7.7.2026, z okna 4-7.7, od 5 do 7 bukmacherów na mecz (między innymi bet365, DraftKings, FanDuel, BetMGM, Caesars, BetOnline).
Dwie pozycje na papierze wychodzą na plus, ale obie to pułapka, którą znam z poprzedniego cyklu (wyścigi chartów). Maroko za 6,61 wygląda kusząco: średnia mówi, że uczciwy kurs to około 6,28, więc 6,61 niby płaci o 5% więcej. Problem w tym, że te 6,61 to najwyższa oferta jednego jedynego bukmachera na outsidera, a bukmacherzy mocno się różnią w ocenie szans Maroka: od 15% do prawie 19%. Moja przewaga mieści się w całości w tym rozrzucie, czyli w szumie. Gdy przewaga jest tak cienka, ostrożny sposób liczenia stawki (jedna czwarta stawki z mojego wzoru) każe postawić dosłownie grosze. A jeśli metoda mówi "postaw grosze", to znaczy, że okazji tak naprawdę nie ma. Belgia za 5,90 to jeszcze mniej: +2% i to od serwisu, który pokazuje średnią, a nie od bukmachera, u którego realnie zagram.
Jedno wyjaśnienie, bo pewnie ktoś zapyta. Norwegię postawiłem przeciw Brazylii i wygrała, plus 35,76 zł do salda. Nie oznacza to, że teraz automatycznie idę w Norwegię z Anglią. Tamten zakład był wart ryzyka nie dlatego, że lubię niespodzianki, tylko dlatego, że tamten konkretny kurs był zawyżony względem realnej szansy. Tutaj kurs na Norwegię (4,00) jest praktycznie równy uczciwemu (4,03). Zero zapasu, więc odpuszczam. Liczy się różnica między ceną a szansą, nie sam fakt, że drużyna jest outsiderem.
Odpuszczam: w tym cyklu bez zakładu i bez typu. Czwarty ćwierćfinał (zwycięzca pary Argentyna - Egipt zagra ze zwycięzcą pary Szwajcaria - Kolumbia) rozstrzyga się dziś, ocenię go w kolejnym wpisie, gdy poznam skład. Najostrzejsze rynki świata, a mistrzostwa świata do nich należą, rzadko zostawiają darmowy obiad. Dziś nie zostawiły.